Śr., 23-05-2012 | Imieniny: Iwony, Dezyderiusza
 
             
Magazyn
Chemia Przemysłowa Industrial ChemistryRada ProgramowaAktualny numerArchiwum numerówPrenumerata
 
Ostatni numer


 
MEDIA PLAN 2012
Plan wydań na 2012 r.
 
Reklama
Reklama w magazynieReklama na portaluWymagania techniczne
 
Artykuły przeglądowe
AnalizyArtykuły sponsorowaneBezpieczeństwoEfektywność energetycznaEnergetyka w przemyśle chemicznymFelietonGazChemiaHistoriaInformatyka i automatykaInformatyka w utrzymaniu ruchuPodsumowanie rokuPrawoTechnologieTworzywaTworzywa sztuczneTworzywo i gumaUtrzymanie ruchuWoda i ściekiWywiadyZ życia branży
 
Chemia
Trzeba wzmocnić chemię


Tagi: Jerzy Majchrzak Wojciech Lubiewa-Wieleżyński

2010 rok obfitował w wiele wydarzeń, które w istotny sposób wpłynęły na sytuację w polskim przemyśle chemicznym. Konsolidacja dwóch dużych zakładów azotowych, nowe inwestycje czy niepokoje związane z rynkiem gazu – te i inne kwestie poruszyliśmy w rozmowie z przedstawicielami Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego: Wojciechem Lubiewa-Wieleżyńskim oraz Jerzym Majchrzakiem.



 Trudne inwestycje
    W ciągu kilku ostatnich lat nie powiodły się próby znalezienia inwestora strategicznego dla ZA Kędzierzyn, wobec tego przejęcie ZAK-u przez Tarnów wydaje się dobrym rozwiązaniem. – Powstał podmiot o większej wartości sprzedaży, co pozwala z umiarkowanym optymizmem patrzeć na przyszłość polskiej chemii na rynku europejskim – mówi dyrektor generalny PIPCh Wojciech Lubiewa-Wieleżyński. Należy jednak pamiętać, że wszystkie polskie firmy chemiczne, w porównaniu do europejskich, są raczej małe. Wielkość sprzedaży większości z nich wynosi około 2 mld euro, tymczasem spółka chcąca liczyć się na rynku europejskim powinna mieć sprzedaż rzędu co najmniej 5 mld euro. Zatem, choćby z tego powodu, powstanie tak dużej grupy kapitałowej jak Kędzierzyn-Tarnów jest krokiem w dobrym kierunku. – Być może do tej grupy pasowałby też Anwil, ale w tej kwestii ruch jest po stronie Orlenu. Sam pomysł jest dobry i wart zastanowienia – dodaje Jerzy Majchrzak.

Jerzy Majchrzak

    Lotos też poszukuje przedsiębiorstwa, które miałoby przejąć część jego akcji. Eksperci sugerują tu znalezienie inwestora strategicznego. Istotne jest, aby nie tylko utrzymał on produkcję, ale żeby również ją rozwinął. Możliwi inwestorzy, podobnie jak w przemyśle nawozowym, to firmy z Bliskiego Wschodu lub z Rosji, lecz w naszym kraju z kilku powodów nie są oni mile widziani. Jak podkreśla Wieleżyński, trzeba pamiętać jednak, że brak dostępu do ropy skutkuje takimi trudnościami, jakie mają Możejki. Chodzi również o to, żeby zlikwidować ogromny deficyt w handlu zagranicznym chemikaliami. Orlen nie zadbał zbytnio o to, żeby Polska była samowystarczalna, jeśli chodzi o petrochemikalia. Problemem jest też nadwyżka benzyny w Orlenie i Lotosie. A do tego brakuje w Polsce etylenu i propylenu, które musimy importować.
    Ciężkie chwile przeżywają Zakłady Chemiczne w Policach. Powstaje pytanie, czy dalsze funkcjonowanie tego zakładu ma sens bez inwestora strategicznego? Jak zaznaczają specjaliści z Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego nie ma pewności, że taki się znajdzie. Zatem nie można przyjmować tylko tego rozwiązania jako jedynego sposobu na wyjście z trudnej sytuacji. Zakład musi się zrestrukturyzować bez względu na to, czy znajdzie inwestora. Z pewnością łatwiej byłoby o naprawę z inwestorem strategicznym. Przez lata Police broniły się przed restrukturyzacją, na którą nie chciały pozwolić związki zawodowe. Była szansa na prywatyzację około roku 2000, wtedy jednak nie przyjęto warunków oferty złożonej przez Anwil, bo nie było zgody związków na rozwiązanie układu zbiorowego, który gwarantował załodze m.in. podwyżki oraz premie bez względu na wyniki fi nansowe spółki. Oczywiście nikt nie mógł przyjąć takich warunków. Źle się stało, że restrukturyzacja nie nastąpiła w okresie koniunktury – gdyby ją przeprowadzono, to dzisiaj Police byłyby w znacznie lepszym stanie. – W obecnej sytuacji istnieje realna możliwość upadku tych zakładów. Jednak mimo wszystko pewien potencjał w Policach tkwi: mają własny port, istnieje też możliwość przejścia z produkcji nawozów i bieli tytanowej do produktów dających większą wartość dodaną. Zatem naprawa jest tu koniecznością – mówi Majchrzak – bez względu na znalezienie inwestora.
    Mijający rok przyniósł kilka dużych inwestycji w polskiej chemii. ZAK uruchomił wartą 350 mln instalację do produkcji kwasu azotowego. Orlen zbudował urządzenie do hydroodsiarczania oleju napędowego. PCC Rokita powiększyły się o urządzenie do elektrolizy membranowej.Czy jest to świadectwem poprawiania się kondycji przemysłu chemicznego w naszym kraju? – Na pewno te inwestycje cieszą – mówi Jerzy Majchrzak – przy czym część z nich to inwestycje odtworzeniowe. Trzeba też  było spełnić nowe wymagania wynikające z obecności w UE. Polska Izba Przemysłu Chemicznego opracowała program rozwoju i naprawy dla polskiej chemii. Realizacja tego planu – podkreśla Wieleżyński, pozwoli pozbyć się ciągle rosnącego defi cytu w handlu zagranicznym chemikaliami. – Boli nas – narzeka prezes PIPC, że nie ma spójnej strategii dla sektora chemicznego, któremu potrzebne jest przejście od produkcji chemikaliów bazowych na produkty o większej wartości dodatkowej. Również rosnące koszty energii wymuszą prędzej czy później zmiany w technologii i w produkcji. Chemia potrzebuje nowych, jeszcze większych inwestycji. Pomimo symptomów rozwoju, przemysł chemiczny daje tylko 10-11% wartości eksportu całego przemysłu, podczas gdy w Niemczech jest to 25%. Tak więc proporcjonalnie sektor chemiczny w Polsce jest słaby i daje defi cyt w handlu zagranicznym. Dlatego trzeba chemię wzmocnić – konkluduje Wieleżyński.

Wojciech Lubiewa-Wieleżyński

 

 Gaz – surowiec strategiczny
    Gaz jest podstawowym surowcem do produkcji nawozów azotowych, a struktura przemysłu chemicznego w Polsce to przede wszystkim nawozy. Z tego wynika, że kwestia dostaw i cen gazu automatycznie wpływa na kondycję polskiej chemii. Nowa umowa polsko-rosyjska nie zmienia nic w ilości gazu, eliminuje za to pośredników, takich jak NaftoHaz – mówi Wojciech Lubiewa-Wieleżyński. Istotnym problemem jest też zarządzanie polską częścią rurociągu jamalskiego. Z tej perspektywy UE kończy się na Odrze, a powinna na Bugu. Konkurenci na europejskim rynku nawozowym mogli niejednokrotnie nabywać gaz po niższych cenach, a to generowało problemy ze sprzedażą polskich nawozów. Wskutek polityki państwa utrzymującej monopol na rynku gazu niemal nic nie zrobiono w kierunku dywersyfikacji dostaw. PGNiG dopiero teraz powoli zaczyna rozbudowywać połączenia z sąsiadami. Dopóki nie będzie innych dojść, co potrwa kilka lat, monopol PGNiG nie będzie zagrożony. Zmiany przyniesie dopiero otwarcie gazoportu oraz połączeń z Czechami i Niemcami.
    – Chemia jest zainteresowana tym, by gaz był po cenach nie wyższych niż u konkurentów. W innym wypadku będziemy mieli do czynienia z sytuacją jak w 2009 roku, kiedy po raz pierwszy od wojny więcej kupiliśmy nawozów niż ich wyeksportowaliśmy – podsumowuje Wieleżyński.

Recykling odpadów. Problem pozyskiwania energii
    Wedle unijnej dyrektywy mamy poddać recyklingowi dwa razy więcej opakowań niż dzisiaj. Aby sobie poradzić z tym wyzwaniem, potrzebne są sensowne regulacje prawne. Naszym problemem jest również wyjątkowa niechęć ludności do spalarni odpadów. Media swego czasu rozpętały histerię dotyczącą niezwykłej szkodliwości dioksan. Poniekąd słusznie – stwierdza Wieleżyński – tyle że dioksyny emituje się przy „prywatnym” spalaniu śmieci w domowych kotłowniach. Natomiast profesjonalne spalarnie są absolutnie bezpieczne. – Tam, gdzie się da powtórnie tworzywa wykorzystać, róbmy to zgodnie z dyrektywami odpadowymi. Niemal całą resztę możemy utylizować w spalarniach, przy okazji otrzymując energię elektryczną oraz ciepło – podkreśla Wieleżyński.

Wyprodukowanie 1 MWh energii daje w naszym kraju średnio 950 kg emisji CO2

    Kolejna sprawa to dyrektywa dotycząca składowania odpadów niebezpiecznych w przemyśle chemicznym. Nie jest to problem strategiczny – po pierwsze jest tych odpadów stosunkowo niewiele i będzie coraz mniej dzięki rozwojowi technologii; ponadto potrafi my je utylizować. Większe trudności sprawia kwestia ograniczenia emisji CO2. Komisja Europejska nie rozumie, że energia elektryczna produkowana w Polsce jest wysokoemisyjna i nie ma możliwości dokonania szybkich zmian w tej dziedzinie. Wyprodukowanie 1 MWh energii daje w naszym kraju średnio 950 kg emisji CO2. Jest to dużo, zważywszy, że średnia unijna to 460 kg dwutlenku węgla. Zatem problemem chemii, jako ogromnego odbiorcy energii, jest pośrednia emisja CO2 w elektrowniach. Wprowadzenie wysokich opłat emisyjnych stanowi ogromne zagrożenie, które może doprowadzić do zamykania niektórych zakładów chemicznych – ostrzega Wieleżyński. W krótkim czasie chemia nie zbuduje sobie własnej ekologicznej energetyki, bo koszt takiej inwestycji jest zbyt wysoki. Więc opłaty za emisje dodatkowo obciążą zakłady chemiczne, a własne bloki energetyczne są poza zasięgiem finansowym większości firm chemicznych. Już dzisiaj ceny energii dla przemysłu są wyższe niż u naszego głównego konkurenta – Niemiec.

    Firmy chemiczne myślą o własnej energii: Orlen buduje blok o mocy 400 MW, podobnie Anwil. Puławy i KGHM również mają takie plany. W Puławach pojawiła się idea wytwarzania do celów energetycznych własnego gazu z węgla, ale obłożenie takiej działalności bardzo wysokim podatkiem stawia pod znakiem zapytania opłacalność produkowania własnej energii. Przemysł ma za mało środków, żeby podołać temu zadaniu. – Naszym zdaniem – mówi Wieleżyński – Unia poszła w złym kierunku. Jeżeli skupimy się tylko na emisji CO2, to koszty zmniejszenia emisji tego gazu będą nieprawdopodobnie wysokie. Jest to nie tylko nasza opinia – również na świecie ta polityka wzbudza wątpliwości i opory.
    Jaka przyszłość czeka więc polską chemię? – Będzie ona zależała od tego, czy uda się wyperswadować Unii, że pakiety CO2 to bardzo zły i szkodliwy pomysł – konkludują przedstawiciele Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego.

 

Opracowanie: redakcja ChP

Artykuł został opublikowany w magazynie "Chemia Przemysłowa" nr 1/2011

 





wykopblipfacebooktwitter





Konferencje
Zapowiedź: V Konferencja Naukowo-Techniczna „Remonty i Utrzymanie Ruchu w Przemyśle Chemicznym i Rafineryjnym"Relacja: XVIII Sympozjum Naukowo-Techniczne CHEMIA 2012Archiwum konferencji z 2011 rokuArchiwum konferencji z 2010 rokuArchiwum konferencji z 2009 rokuArchiwum konferencji z 2008 roku
 
Galerie
Sympozja i konferencje
 
Aktualności
Z życia branży 2012Archiwum newsów 2011Archiwum newsów 2010
 
Losowe tagi
Jan Bury  brand Bliska  Marek Sokołowski  ETS  gaz  Krzysztof Jałosiński  MOL  Energetyka  spoiwo  Air Liquide 
 
Do pobrania
XVIII Sympozjum Naukowo-Techniczne Chemia 2012XVII Sympozjum Naukowo-Techniczne Chemia 2011IV Konferencja Naukowo-Techniczna „Remonty i Utrzymanie Ruchu w Przemyśle Chemicznym"X Konferencja Naukowo-Techniczna „Bezpieczeństwo Techniczne w Przemyśle"V Konferencja Naukowo-Techniczna „Woda i Ścieki w Przemyśle"